Pytanie głównie dla facetów, ale może dziewczyny też mają jakieś doświadczenia na ten temat. Otóż czy uważacie, że częsta masturbacja jest w jakiś sposób szkodliwa? Jak przenosi się to na prawdziwy stosunek z kobietą? Czy przez częstą masturbację podczas stosunku dochodzi się szybciej, czy wręcz odwrotnie?
Może bardziej obrazowo: jeśli masturbując się wytrzymam dajmy na to 5 minut, to czy podczas stosunku wytrzymam 1 minutę czy może 30?. Ogólnie moje zdanie jest takie, że masturbacja szkodliwa nie jest, a nawet przeciwnie. Bo przecież młody niedoświadczony chłopak może właśnie poprzez masturbację poznać lepiej swoje ciało, dzięki niej wie co sprawia mu największą przyjemność, a co nie. A jeśli potraktuje ją bardziej jako praktykę a nie jako czyn rozładowujący napięcie seksualne, będzie mógł zapanować nad wytryskiem (po prostu w końcu dojdzie do tego jak się to robi), można to robić nawet w różnych "pozycjach" żeby sprawdzić w jakiej doznaje się szybszej satysfakcji.
Pewnie to zależy też od człowieka, od jego psychiki i organizmu, ale tak ogólnie to co o tym sądzicie, zgadzacie się chociaż trochę z tym co napisałem, czy raczej uważacie, że to kompletne bzdury?
Odpowiedzi [6]