Punkt G

Jacek2012

30 stycznia 2012

Punkt G

Sporo słyszałem o punkcie G. W którym miejscu się znajduje, jak do niego dotrzeć i w jaki sposób najlepiej go stymulować?

sts

11 lutego 2012
o godzinie 20:47
Oceń odpowiedź na plus
-2
Oceń odpowiedź na minus

niektórzy twierdzą, że go nie ma ;) znaleźć go najlepiej jest obserwując reakcję partnerki podczas zabawy. nie jest to szczególnie trudne, tak sądzę :) ja przynajmniej nie miałem z tym problemu

mylek

24 lutego 2012
o godzinie 08:12
Oceń odpowiedź na plus
-1
Oceń odpowiedź na minus

hmm ciężko trochę wytłumaczyć ale musisz wyczuć jak zachowuje się Twoja kobieta podczas zabawy pozdrawiam

Antek_98

25 lutego 2012
o godzinie 21:06
Oceń odpowiedź na plus
-4
Oceń odpowiedź na minus

punkt Grafenberga znajdje się nad górną ścianką pochwy w lini prostej od łechtaczki partnerka najlepjej zareaguje w pozycji stosowanej często u tylych męszczyzn (kobjeta tyłem do partnera) ...polecam film http://www.kinomaniak.tv/seriale/wszystko-o-seksie/s1e4 :)

sex

20 marca 2012
o godzinie 17:43
Oceń odpowiedź na plus
-2
Oceń odpowiedź na minus

Informacja dla kobiet:
Wydaje się, że informacje na temat orgazmu kobiecego zamieszczone na ten temat na polskich stronach internetowych są nierzetelne. Można przeczytać, że nie wszystkie kobiety mogą go mieć, że niektórym kobietom brakuje jakiegoś organu, że potrzebna jest świeczkowa atmosfera albo wyszukana pozycja. Najdziwniejsze jest, że piszą tak nawet seksuolodzy dodając coraz więcej szczegółów, że tylko nerwicy można się nabawić.

Opiszę dwa orgazmy:
- łechtaczkowym
- punktu G.

Najłatwiej sprawdzić te orgazmy przez pobudzenie ręką. Oczywiście trzeba mieć na to ochotę, a gdy się to wykonuje pierwszy raz to zrobić ostrożnie. Jeśli nie odczuwasz napięcia seksualnego i potrzeby dotykania narządów płciowych, to nie próbuj, bo prawdopodnie jesteś zbyt młoda.

Orgazm łechtaczkowy uzyskujemy przez ruszanie łechtaczki palcem. Można go też uzyskać bez pobudzania ręką podczas stosunku. Wiele osób sądzi, że w tym drugim przypadku jest to orgazm pochwowy, bo nie dotykali wtedy łechtaczki. Jednak łechtaczka jest organem rozbudowanym znacznie głębiej w ciało i okolice pochwy. Jest także pobudzana przez ruch ciała i dotyk ciała partnera.
Orgazm punktu G jest mniej znany, bo chyba nie wszystkie kobiety go odkrywają. Muszę zaznaczyć, że jeśli chce to ktoś zrobić pierwszy raz, to nie należy tego robić na siłę, bo być może w ogóle się nie uda (bo np. źle zrozumieliśmy ten opis i pobudzamy niewłaściwe miejsce albo doprowadzimy do jakiegoś otarcia). Podczas tego orgazmu kobieta doznaje dużego wytrysku. Przed próbą przykryj czymś miejsce gdzie to robisz, bo można sporo napryskać nawet na ścianę lub sufit. Jeśli leżysz np. na łóżku, na plecach z nogami rozstawionymi na podłodze, to wytrysk będzie sporą fontanną. Orgazm ten uzyskujemy przez pobudzenie punktu G. Najczęściej robi się to w ten sposób, że należy do pochwy włożyć dwa place (zwykle trzeci i czwarty) na odległość ok. połowy długości palców (do drugiego zgięcia palca od końca palca). Końcami palców odnajdujemy miękie i wrażliwe miejsce (mam na myśli na ścianie od wewnątrz do przodu). Zaczynamy je pocierać i być może naciskać. Może to potrwać. Zaczną się silne skurcze, dochodzi do wytrysku i orgazmu. Możesz krzyczeć i jęczeć. Wytrysk jest poprzedzony odczuciem jak przed oddaniem moczu. Zrób tak jakbyś chciała oddać mocz, jednak nie będzie tryskał to mocz. Orgazm jest falowy tzn. będą kolejne orgazmy. Kontynuuj pracę palcami tak długo jak czujesz, że chcesz lub możesz. Stymulację palcami może robić za Ciebie twój partner (do którego masz zaufanie), bo lubi to tak samo jak ty. Jeśli jednak tego wcześniej nie robił, to opowiedz mu co się stanie, bo może być zaskoczony. Jemu jest nawet łatwiej to zrobić, a Twoje doznania mogą być jeszcze silniejsze. Niestety nie mam informacji jak często można to robić i czy nie ma skutków ubocznych.

sex

21 marca 2012
o godzinie 02:29
Oceń odpowiedź na plus
-1
Oceń odpowiedź na minus

Chcę dodać, że orgazm punktu G nie jest do szczęścia konieczny więc jeśli nie ma takiej potrzeby, to nie należy do niego dążyć.

Odpowiedz